O tym jak zmieniłam branżę - AMA


#1

Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co mogę tutaj napisać, bo tytuł wątku podsumowuje stuprocentowo co miałam na myśli. :sweat_smile:

Ostrzegam - odpowiedzi mogą być długie. Albo całkiem krótkie i lakoniczne. Wszystko zależy od pytania.

Pytania mogą dotyczyć też innych spraw, może ktoś jest ciekawy co poza medycyną i internetami robię/robiłam ze swoim życiem :V


Ciekawe pytania do Pani Pauliny
#2

Ile zarabiasz? #pdk


#3

Ile zajmujesz się branżą “profesjonalnie”?
Kiedy kot dostanie awans na moderatora? :kappa:
Masz jakieś szczególne zainteresowania?
Czy przed lvlup pracowałaś gdzieś indziej?


#4

Gdybyś cofnęła się do wyboru szkoły ponadgimnazjalnej; poszłabyś na ten sam “kierunek” czy wybralabyś coś innego?


#5

Myślę, że te pytanie, jak u Michała zadałem - tak i tu również zadam, mimo że jest spoza określonego tematu :smile:

Pokażesz swoje stanowisko, przy którym codziennie pracujesz? :no_mouth:
Macie jakieś zdjęcia z Michałem razem? :slight_smile:


#6

Wystarczająco :slight_smile:

Chodzi o IT, prawda? Jeśli tak to comingout miałam w lutym tego roku :wink:

Kot woli być celebrytą niż moderatorem i woli siedzieć w oknie.

Mam ich tyle że ciężko mi coś bardziej wyróżnić. Lubię sporą ilość rzeczy. Jakbym miała ograniczyć się do listy 3 najlepsze hobby 2018 to byłby to haft diamentowy, hiszpański i odpowiednia ilość snu w dobie.

No jasne że tak, inaczej bym nie opuściła statku nazwanego medycyną :wink:

Możemy sobie tylko pogdybać, ale w momencie wyboru szkoły średniej zastanawiałam się mocno nad technikum, jednak rodzina uznała że “co te komputry, jeść ci nie dadzą”, więc poszłam do liceum na biol-chem. Nie był to zły wybór, ale dobry też nie był.

Obecnie jestem poza domem i jest ciemna grudniowa noc. Jak wszystkie założenia zostaną spełnione to czemu nie :wink:
Może nawet nie uprzątnę tego bałaganu jaki panuje na moim biurku xD

Z tego co kojarzę to mamy wspólne zdjęcie ze studniówki Systema. To chyba jedyne zdjęcie gdzie jesteśmy razem, ale mogę się mylić.
Nie liczę jednego zdjęcia a la selfie, te zdjęcie się nie liczy :expressionless:


#7

To może zarzucę innymi pytaniami :stuck_out_tongue:
Wygodnie pracuje się z systemem? Krzyczy? :kappa:
Długo zajęła Ci nauka tematów do ogarnięcia w LVLUP, abyś mogła spokojnie pracować?
Skąd właściwie pomysł na księżyc na avatarze? :smile:
Ile godzin dziennie musisz przepracować przy komputerze, żeby cały hosting mógł swobodnie działać? :wink:


#8

Wolisz walczyć z kaczką wielkości konia, czy stoma końmi wielkości kaczek? #pdk

miau


#9

Jaka jest Twoja mina, gdy widzisz ticket w sprawie problemu, który można naprawić w 30 sekund korzystając z Google lub/i tego forum?


#10

System nigdy nie krzyczy, chociaż czasem powinien :V To ja często krzyczę, głównie jak coś nie działa. Wtedy niejednemu mężczyźnie uszy by zwiędły od wiązanek jakie wypuszczam z siebie. Niestety nieważne ile kobiet lekkich obyczajów odbije się od monitora to i tak dalej coś nie działa :roll_eyes:

Cały czas się uczę czegoś nowego, nie jest tak że nauczyłam się już wszystkiego. Na obecną chwilę jestem w stanie odpisać na około 75% zgłoszeń, reszta leci do Systema. Czasem mój sorter jednak szwankuje i niektóre zgłoszenia lądują u Systema mimo że nie powinny :neutral_face:

Bo lubię księżyc. Zaczęłam pisać swoje wypociny tylko i wyłącznie dlatego że lubię księżyc. Romantyczna nie jestem, ale pogapić się na księżyc w pełni lubię.

Zależy co jest do zrobienia. Czasem z jednym zgłoszeniem potrafię przesiedzieć z dwie godziny, bo piekło zależności nie chce się zamknąć, a reszta zgłoszeń przez ten czas stoi. Czasem ogarnę zgłoszenia przez pół godziny, a potem idę grzebać na forum. Czasem wyskoczy jakaś migracja. :man_shrugging:

TBC


#11

@Aylin Jakie masz doświadczenie związane z IT i czy posiadasz jakieś certyfikaty podejrzewam, że swoje hobby przeniosłaś na informatykę.


#12

Czy lubi Pani pracować na obecnym stanowisku?


#13

Jeśli kaczka wielkości konia jest tylko jedna to wybieram ją, chciałabym przerobić ją na swojego mounta po wygranej walce. Konie są takie z zeszłego sezonu.
Czy jest suchy chleb dla kaczki?

Jest jeden rodzaj zgłoszeń który powoduje prostowanie zwojów mózgowych. Jestem świadoma tego, że wynikają one z niewiedzy piszącego, ale i tak za każdym razem strzelam facepalm’a jak widzę ticket strona mi nie działa lub wgrywam pliki i ich nie widać na stronie, a to po prostu domena jest niewykupiona. Na ten problem mam specjalny szablon, wolę nie wiedzieć ile razy go wklejałam :x

Zacznę trochę od końca. Kiedy dostałam swój pierwszy komputer to rozkręcałam go często, głównie dlatego że byłam ciekawa co jest w środku. Potem miałam etap fascynacji internetem jak już dostałam swój modem neozdrady, czyli jakieś tam bohomazy rysowane w piraconym (tak wiem :frowning:) Photoshopie tudzież klejenie szablonu na bloga z ubogą wiedzą HTML i CSS. A potem poszłam do liceum i moja fascynacja komputerem musiała odejść na rzecz biologii i chemii, coś tam czytałam sobie, czasem oglądałam jakieś zestawienia sprzętu itd. Ogólnie w domu nie mogłam się rozwinąć ze swoim zainteresowaniem, gdyż ma rodzicielka dostawała białej gorączki jak mówiłam cokolwiek o komputerach. Zainteresowanie wzrosło ponownie z dwóch względów: wyjechałam na studia pół Polski dalej plus razem ze mną wyjechał System. Na studiach trochę coś tam robiłam, trochę znów rysowałam (tym razem już na legalnym PS), a kiedymój stary laptop zaczął spowalniać to dostałam w prezencie Minta (obok Windowsa). Najpierw korzystałam sporadycznie, potem z czasem zauważyłam że na Windowsie niektóre rzeczy dużo wolniej zrobić, a teraz nie wyobrażam sobie innego środowiska do pracy. Windows jest dobry do gier / Photoshopa / Scrivenera, czyli do rozrywki, a nie do pracy.

W trakcie studiów jednak bardziej zajmowałam się uczeniem, dopiero jak byłam na piątym roku to dotarło do mnie zmartwienie a co będzie jak mi się praca w zawodzie nie spodoba? i zaczęłam trochę więcej pytać, szukać albo po prostu gapić się co robi System. Czasem zaglądałam co musi zrobić żeby odpisać na zgłoszenie albo jak powoli rozkłada piekło zależności na części pierwsze. Po pierwszym nieudanym etacie musiałam psychicznie ochłonąć, zaczęłam trochę dłubać z RoRem, System podrzucał mi jakieś problemy do rozwiązywania (np. ogarniałam statystykę, co trochę pozwoliło mi oswoić się z bazą i SQLem). W trakcie trwania drugiego medycznego etatu zdałam sobie sprawę że więcej radości dawało mi tworzenie bazy pacjentów czy naprawianie komputera na pracowni niż durne liczenie kropel odczynnika żeby zrobić badanie (albo machanie z odpowiednią siłą, metody manualne są meh).

TL;DR
Tak więc czy mam duże doświadczenie? Raczej nie, ciągle się uczę. Ale uczę się bo chcę, a nie uczę się bo muszę, a to bardzo duża różnica :slight_smile:

Obecnie kończę kurs na testera oprogramowania, nawet to będzie zakończone jakimś certyfikatem (nie ISTQB, więc nieistotne jak się nazywa).
Ktoś musi przetestować Aimpanela :V

Kiedy patrzę na to pytanie, dotarło do mnie że jestem stara.
Cześć, Paulina jestem :slight_smile:

Przez większość czasu lubię. Lubię pomagać ludziom, głównie z tą myślą szłam na studia medyczne. Nie lubię momentów kiedy klient NA MNIE KRZYCZY W ZGŁOSZENIU BEZ WYRAŹNEGO POWODU albo PiSzE sObIe O tAk. Nie lubię też jak czegoś nie mogę zrobić i coś musi poczekać (bo piekło zależności/sprawa nie zależy ode mnie), ostatnio tak było ze stojącymi zamówieniami. Miejsce do ich realizacji było, ale ze względu że węzły miały problem z komunikacją ze światem to tego miejsca jakby nie było i wszystko stało w miejscu. :angry: Czasem lubię patrzeć jak VPSy na węźle sobie są i działają, nie ma nic bardziej relaksującego niż wykresy w Proxmoxie po udanej migracji :slight_smile:


#14

hm, tak samo jak tutaj:

To i zapytam o to i tutaj - jest jakaś możliwość zobaczyć częstą odpowiadaczkę na tickety nie tylko zza cienia księżyca, bądź zza profilowego? :kappa:

//Pytanie z instagramem też mogę tu wliczyć, o ile jakiś Aylinowy instagram istnieje :thinking:


#15

Warunki zostały spełnione (jestem przy komputerze w domu i jest dzień), jednak zdjęcie wygląda koszmarnie z racji faktu że mało słońca wpada mi do pokoju :no_mouth:
W tle piękna góra prania, które czeka od przedwczoraj na złożenie.

Z social media mam FB, którego w sumie nie używam odkąd skończyłam studia. Ostatnio nawet weszłam kilka razy, z racji faktu że ludzie z kursu zorganizowali jakąś grupę wsparcia i przekazywania materiałów/użytecznych linków.

Jestem zbytnią konserwą żeby założyć Snapa/Insta/Pinteresta/Twittera (to ostatnie chciałam kiedyś, ale odechciało mi się po ich dziwnym systemie weryfikacji) czy tam jakieś inne konta. Większość tych serwisów opiera się o postowanie zdjęć, a krótka faza na samojebki minęła mi między 15 a 16 rokiem życia, więc too late mate.
Konto na Twitch założyłam tylko po to żeby móc obserwować jednego gościa który nagrywa w dziwnych porach bo jest z Australii. Chyba mam też konto na Tumblr, ale w sumie nie jestem pewna, musiałabym skonsultować się ze swoją bazą haseł. Chociaż to akurat nie jest istotne bo Tumblr raczej niedługo umrze :thinking:


#16

No to teraz czekamy na stanowisko Systema :kappa:


#17

Mogę nawet podać datę - 17 grudnia 2018
//topic
Co Cię najbardziej wkurza?


#18

Te same biurko i klawiatura, tyle że bez lapka i więcej sprzętu obok.


#19

System ma myszkę Razera i większy monitor, nie ma za to takiego bałaganu na biurku jak ja. :no_mouth:

Jestem nerwowym człowiekiem i denerwuje mnie byle co, przy czym z reguły kończy się na tym że pozłoszczę się minutę albo przeklnę soczyście i już jest okej. Sprawy które są bardziej przewlekłe w złoszczeniu mnie staram się rozwiązywać na bieżąco.

Wychodzę z założenia że jeśli coś mnie denerwuje i mogę coś z tym zrobić to staram się uniknąć takich sytuacji/miejsc/ludzi i więcej się nie denerwować. Jeśli nie mogę nic z tym zrobić to albo muszę z tym dilować, jak przystało na dorosłego człowieka albo szukam kogoś/czegoś co może mi pomóc w rozwiązaniu problemu.

Ciąg przyczynowo-skutkowy można przedstawić mniej więcej tak:
Denerwowali mnie “znajomi” -> próbowałam coś z tym zrobić -> zero efektu -> już nie są moimi znajomymi.
Denerwowały mnie chore godziny i niskie zarobki -> poszłam do szefa pogadać -> koleś jeszcze mnie wyśmiał i stwierdził że chyba mam za mało obowiązków jak mam czas myśleć o podwyżkach -> zwolniłam się, a później zmieniłam branżę.
Denerwowała mnie Izba Diagnostów -> próbowałam jakoś skontaktować się i przekazać swój feedback, ale każdy mail leciał w /dev/null, a każda rozmowa telefoniczna była tak przyjemna niczym wizyta w piekle w czasie okresu wakacyjnego -> wypisałam się.

Wczoraj odebrałam pismo od Izby (które szło do mnie półtorej miesiąca, gratuluję KIDLowi, jak zwykle) że nie jestem już u nich na liście i nie mogę wykonywać zawodu diagnosty laboratoryjnego.

To był główny mój bloker przed tworzeniem AMA, bo jeszcze by ktoś spytał się o brudne sztuczki stosowane w medycynie, ja bym odpowiedziała zgodnie z prawdą, a potem zanim bym się obejrzała to bym stała przed jakimś trybunałem starych zgredów. Teraz nie jestem niczym związana z tym środowiskiem, nie mogą mnie postraszyć że stracę prawo do wykonywania zawodu (bo go już nie mam) albo że wylecę z roboty (ich macki do IT nie sięgają).


#20

dobrze rozumiem że laptop robi za stacjonarkę? ( czyli jak u większości moich znajomych ) :wink: